Przepadam
za biżuterią. Każdego dnia staram się mieć na sobie chociaż
jeden jej element, zwłaszcza jeśli wiąże się z nim jakaś
historia.
Pierwszy
pierścionek. Urodzinowe kolczyki. Własnoręcznie wykonana
bransoletka. Dawno zapomniana zawieszka.
Trudno
nazwać okulary ozdobą, zwłaszcza kiedy nie noszę ich wyłącznie
dla oprawek, aczkolwiek od kilkunastu lat są dla mnie nieodłączną
częścią garderoby.
Najczęściej pierwszą rzeczą po wstaniu z łóżka jest właśnie
ich założenie. I chociaż żartobliwie nazywam je swoją drugą
parą oczu...stały się one nader ważnym elementem mojego
codziennego funkcjonowania.
Perfumy.
Kształtna buteleczka, okropnie zwyczajny dozownik i zawartość. To
tak jakby upłynnić szczęście. Zamknąć w małym pojemniczku płyn
wywołujący tak wiele emocji, reakcji i uczuć.
Usta.
Pokryte choćby zwyczajną pomadką ochronną.
Paznokcie.
Całkiem nowy bzik.
Maleńkie powierzchnie pozwalające wyrażać tak wiele.