Od rana gęsta atmosfera. Fetor miesza
się z kompilacją stresu i ekscytacji. Zwalająca z nóg mieszanka.
Nie przejdziesz obok tego obojętnie. Chociaż lepiej, gdyby nie było
cię w pobliżu.
Czwartek jak co tydzień trąci
nadchodzącym weekendem, o czym dosadnie przekonała mnie Fredka
pakując się wczoraj wieczorem przed dzisiejszym wyjazdem do domu –
jak widać niektórym się powodzi.
Poza tym czwartek to chwila oddechu
przed drugą turą stażowych igrzysk śmierci.
Stres-pot-i łzy. Spinamy pośladki i ruszamy do boju.