Na prawdę lubię piątki. Wyczekiwanie
na nie bywa nużące, dobijające i w niektórych tygodniach bardzo
trudne, ale kiedy nareszcie nadejdą... boom! Weekend. Studenci
kochają weekendy (w opowieści pomijamy postacie pracujące). Wiecie
jak to jest. Na niebie pojawia się tęcza z galopującym nosorożcem,
a my odchodzimy zadowoleni w stronę zachodzącego słońca.
Pakowanko do domu, w końcu trzeba
zapełnić pustoszejące lodówki.
Wieczorne świętowanie weekendu po
studencku.
Odpoczynek.