Dobrze, kiedy w natłoku pracy znajdzie
się kwadrans na ulubioną książkę. No dobra... przynajmniej
godzinę – w końcu ile to kwadrans? Dla książkożerców to
zdecydowanie za krótko.
Dobrze, kiedy zima ociąga się z
przybyciem. Puchate szaliki, rękawiczki i litry gorącej herbaty z
miodem mogą jeszcze zaczekać. Na przykład do nadejścia wiosny.
Dobrze, kiedy w ciągu dnia znajdzie
się przynajmniej jeden powód do rozciągnięcia ust w uśmiech.
Przymrużenia oczu, a może nawet gromkiego śmiechu. Nie żałujmy
sobie tego.
Niedobrze, kiedy czas pędzi naprzód
głuchy na nasze błagania. Kiedy zbyt szybko kończy się tabliczka
ulubionej czekolady. Kiedy filiżanka pysznej kawy pomimo jej
celebracji opróżnia się nieubłaganie.
Niedobrze, kiedy burzą nasz spokój,
wrzucają w wir przypadku. Kiedy wywołują niechciane łzy i
wymykającą się spod kontroli złość.
Niedobrze, kiedy nieobecność
wprowadza w uporządkowane życie chwiejność. Kiedy tęsknota
obnaża wszelkie braki. A kiedyś staje
się coraz bardziej odległą datą.
