Od rana bębnili w rury. Ktoś darł
się na kogoś. Listonosz postanowił pozbyć się kilku listów
akurat pod moim adresem.
Nowy dzień tygodnia wydaje się nieść
nowe możliwości, rozwiązania. Nowe chęci i siłę. Wydaje się.
Jest tylko kolejnym dniem. Czasami ciut lepszym lub ciut gorszym od
wczorajszego.
Mój dzisiejszy dzień pachnie
odgrzewaną pizzą i ciastem czekoladowym. Grzeje kolejnymi kubkami
gorącej herbaty z nieodzowną cytryną. Ziębi coraz niższymi
temperaturami za oknem. Wzbogaca (?) o wiedzę z kilku godzin
spędzonych na uczelni. Cieszy lubianymi twarzami.