poniedziałek, 24 listopada 2014

Dziennik pokładowy nr05

Od rana bębnili w rury. Ktoś darł się na kogoś. Listonosz postanowił pozbyć się kilku listów akurat pod moim adresem.
Nowy dzień tygodnia wydaje się nieść nowe możliwości, rozwiązania. Nowe chęci i siłę. Wydaje się. Jest tylko kolejnym dniem. Czasami ciut lepszym lub ciut gorszym od wczorajszego.

Mój dzisiejszy dzień pachnie odgrzewaną pizzą i ciastem czekoladowym. Grzeje kolejnymi kubkami gorącej herbaty z nieodzowną cytryną. Ziębi coraz niższymi temperaturami za oknem. Wzbogaca (?) o wiedzę z kilku godzin spędzonych na uczelni. Cieszy lubianymi twarzami.