Sobota podszyta jest lenistwem. Łóżko wydaje się najlepszym miejscem na świecie. Wypasione śniadanko, spokojnie spijana kawa. Głupi film na rozluźnienie.
Sobotnie godziny płyną niespiesznie. Dają możliwość zrobienia wszystkiego tego co trzeba, można lub chce się zrobić.
Wiadomości od przyjaciół stawiają do pionu. Elektroniczny przytulas zawsze działa.
Tak jak mandarynki. W pokoju pachnie jak w salonie spa. Kwaśno. Słodko. Christmasowo - jakby powiedziała Fredka.